Życie i praca w korporacji. Wszystkie postacie i wydarzenia są fikcyjne,a podobieństwa niezamierzone. Wszystkie terminy dotrzymane, kobiety piękne,a weekendy wolne. Chyba że nie.
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl
sobota, 17 stycznia 2009
Porządek w aktach musi być.
    Bez względu na ustrój. Czy nie prościej byłoby skasować wszystkie informacje zbierane przez organy bezpieczeństwa jednym przyciskiem, zamiast wywozić ten badziew i palić za miastem? Najwyraźniej.
Teraz stało się to możliwie dzięki stworzeniu systemu analitycznego na potrzeby Policji.
    W styczniowym numerze "Software Developer Journal's"  w artykule "Informacja w służbie organów bezpieczeństwa" przedstawiona została architektura systemu, którego wdrożenie miało miejsce na ziemiach naszych rodzimych.  O ile koncepcja samych hurtowni danych staje się coraz popularniejsza, w tym przypadku możemy mówić o systemie analitycznym. Ułatwia on tematatyczne przeszukiwanie informacji, generowanie raportów, dokonywanie analiz i prognoz - jednym słowem wszystko, czego potrzeba w ramach budowania państwa totalitarnego. Aż chce się krzyknąć "Szczęśliwego Nowego Roku 1984!".
    Skoro już wiemy, że gdzieś tam posępne komputery zbierają o nas informacje, warto dowiedzieć się w jaki sposób. Bo komu to ma służyć, dobrze wiemy - rzecz jasna nam i poprawie naszego bezpieczeństwa. Poprawę naszego bezpieczeństwa zapewnia firma Oracle w porozumienią z Policją( spółką akcyjno-interwencyjną).
    Samo rozwiązanie przypomina mi system ekspertowy służący do analizy kryminalistycznej, który opisany został  w książce "Opcja Turinga".  Co prawda tutaj rolę analityka i maszyny wnioskującej pełni również automat, tyle, że białkowy. Same dane natomiast zostały przetworzone i skonsolidowane już przez system- co to oznacza? Ogólnie, że analiza zjawisk jest łatwiejsza, raporty dokładniejsze i z sensem, a dane zostały zgromadzone w jednym miejscu i uporządkowane. Policja zrobiła więc wielki krok naprzód - do tej pory tylko przestępczość była zorganizowana.  
    Technologicznych aspektów wdrożenia nie chciałbym opisywać, zrobił to doskonale autor artykułu - Andrzej Machnacz. Sam artykuł jest ciekawym studium przypadku, opisującym wdrożenie o niezwykłym zakresie zarówno jeśli chodzi o funkcjonalność jak i ilość danych. Biorąc pod uwagę dodatkowe czynniki takie jak zapewnienie bezpieczeństwa informacji, całą urzędową papierkologię - aż dziw bierze, że projekt się udał.