Życie i praca w korporacji. Wszystkie postacie i wydarzenia są fikcyjne,a podobieństwa niezamierzone. Wszystkie terminy dotrzymane, kobiety piękne,a weekendy wolne. Chyba że nie.
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Trybik przypuszczający zaczyna wątpić

 

PMBOK
W firmie powstała oddolna koncepcja - pouczmy się PMBOKa.
Zgodnie z duchem firmy - robione jest to własnoręcznie, w międzyczasie, a więc najniższym kosztem. Udało nawet dostać mi się do jednej z grup, chociaż jest to robione w obrębie innego działu, wychodziłem udział i... czar prysnął. Jak się okazuje, wszystko sprowadza się na razie do wspólnego czytania PMBOKa. Całego? Skąd. Każdy ma przeczytać jeden rozdział i opowiedzieć o nim w 10 minut. Które im nie starczają. Czy mam do nich pretensje? Skądże. Radość w sercu buduje akcent pt. "jak można wykorzystać to w firmie?".
Tu zaczyna się zabawa. Jednogłośnie przy każdym rozdziale, stwierdzamy, że nie mamy wpływu. My nawet nie mamy projektów. Dostajemy mindless taski zza granicy i mamy je wykonać. Perspektywa sprowadza się do klapki lewej, niezmierzonej głębi bagna (wciaż nie klnę. to dość daleko jak na mój wpis), klapki prawej. My tutaj nic nie możemy. Dobrą wolą kierujących projektami jest powiedzenie nam czegoś więcej niż "róbcie róbcie". Jednak zawsze, potrafimy znaleźć światełko w tunelu. Jak się okazuje, możemy wpłynąć na budżet. Wystarczy tylko, że będziemy pracować za darmo. A miało być źle.

W firmie powstała oddolna koncepcja - pouczmy się PMBOKa.

Zgodnie z duchem firmy - robione jest to własnoręcznie, w międzyczasie, a więc najniższym kosztem. Udało mi się nawet dostać do jednej z grup, chociaż jest to robione w obrębie innego działu- wychodziłem udział i... czar prysnął był. Jak się okazuje, wszystko sprowadza się na razie do wspólnego czytania PMBOKa. Całego? Skąd. Każdy ma przeczytać jeden rozdział i opowiedzieć o nim w 10 minut. Które im nie starczają. Czy mam do nich pretensję? Bynajmniej. Radość w sercu buduje natomiast akcent pt. "jak można wykorzystać to w firmie?".

Tu zaczyna się zabawa. Jednogłośnie przy każdym rozdziale, stwierdzamy, że nie mamy wpływu na nic. My nawet nie mamy projektów. Dostajemy mindless taski zza granicy i mamy je wykonać. Perspektywa sprowadza się do klapki lewej, niezmierzonej głębi bagna (wciaż nie klnę. to dość daleko jak na mój wpis), klapki prawej. My tutaj nic nie możemy. Dobrą wolą kierujących projektami jest powiedzenie nam czegoś więcej niż "róbcie róbcie". Nie wykazują. Jednak my, pomysłowi Polacy, zawsze potrafimy znaleźć czy to rozwiązanie czy światełko w tunelu. Jak się okazuje, możemy wpłynąć na budżet. Wystaczy tylko, że będziemy pracować za darmo.

A miało być źle.

 

wtorek, 10 sierpnia 2010, ravinc

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: